Pokolenie Y to twardy orzech do zgryzienia. Demograficznie wszystko wydaje się dość proste - młodzi ludzie, nie pamiętają zamierzchłych dla nich czasów niedoborów, ekscytujących zakupów na bazarze Różyckiego w Warszawie, nie odkładają każdego zaskórniaka, żeby kupić wymarzone jeansy lub markową kasetę w Peweksie… To ludzie, którzy czują się obywatelami Europy, wielkiego kraju bez granic, optymiści, otwarci na świat, nieobawiający się o swoją przyszłość. A najważniejsze - to naprawdę wielka grupa ludzi, którzy absolutnie ponad wszystko cenią swoją niezależność i indywidualność. Oni nie chcą i nie muszą się zmieniać, to cały świat ma dostosować się do nich, do ich wartości, sposobu życia, oczekiwań. Tylko wtedy ten szeroko rozumiany świat (a dla nas przekaz reklamowy) ma szansę zostać zauważony i zaakceptowany. Czy istnieje przepis na skuteczną kampanię skierowaną do przedstawicieli Pokolenia Y?